Last Month: podsumowanie 2 miesięcy wakacji

Last Month: podsumowanie 2 miesięcy wakacji

Drogie Mamy (blogerki) małych dzieci, jestem pod waszym ogromnym wrażeniem, jak znajdujecie czas i siły na  prowadzenie swoich blogów, odpisywanie na milion wiadomości, prowadzenie kont społecznościowych oraz ogarnianie dzieci i domu. Może macie mało wymagające dzieci, albo olewacie pewne prace domowe lub siedzicie po nocach by naskrobać nowy post na bloga. Nie wiem jak Wy to robicie ale wielki szacun dla Was Mamuśki!

Marzy mi się, że i ja będę potrafiła tak ogarniać wszystkie zadania. Jak na razie to zajęłam się rodzinnym urlopem i odstawiłam bloga nieco na bok. Nie miałam też pomysłów na nowe wpisy, więc pozwoliłam sobie odetchnąć i skupić się na zupełnie innych sprawach.

 

Ten wpis jest podsumowaniem dwóch miesięcy wakacji, które były poprostu fantastyczne. Trochę mi smutno, że już musiały się skończyć. Tak naprawdę, to moje wakacje nadal trwają, bo zostaję w domu i będę zajmować się dzieckiem, ale lato powoli się kończy, dni stają się krótsze a noce chłodne. Chyba nigdy nie było mi tak dobrze, niczym się nie martwiłam, żyłam każdym dniem i cieszyłam się każdą najdrobniejszą rzeczą. Tak powinno się żyć! W tym momencie nawet nie wyobrażam sobie powrotu do pracy, nie wiem co będzie w przyszłych miesiącach ale w tym momencie się nie przejmuję.

Korzystaliśmy z pięknej, słonecznej pogody na działce, otaczając się rodziną. Spędzaliśmy całe dnie na świeżym powietrzu, zajadaliśmy się malinami i porzeczkami. Kąpaliśmy się w jeziorze, bawiliśmy na placach zabaw i budowaliśmy zamki z piasku. Oglądaliśmy filmy w kinie i odwiedzaliśmy wszystkie fontanny w mieście. Tak wyglądały nasze wakacje, więc wybaczcie, że tu tak cicho. Po prostu korzystaliśmy z lata pełnymi garściami.

Początek lipca spędziliśmy we trójkę nad polskim morzem. Trudno było nam wracać do domu bo pogodę mieliśmy fantastyczną. To był bardzo chilloutowy wyjazd. Nigdzie się nie spieszyliśmy, a tak naprawdę to nasze wyjścia i wszelkie atrakcje były ustalone pod naszego synka. Tak naprawdę, to wyjazd z dzieckiem na wakacje, to nie to samo co we dwójkę. Szukaliśmy placów zabaw, chodziliśmy na plaże, przygotowywaliśmy posiłki dla naszego łakomczuszka. Nie było wieczornych spacerów po plaży, szwendania się po miasteczkach, wylegiwania się plackiem na plaży z drinkiem w ręku. Za to były zdrowe posiłki, dużo śmiechu i zabaw w piasku na plaży, robienie śmiesznych zdjęć. Brakuje mi tych dni, pomimo dość trudnej, kilkugodzinnej podróży.

Widzieliśmy Trójmiasto, a później skoczyliśmy w stronę Władysławowa, Jastrzębiej Góry, Chałup i Helu. To były cudowne miejscówki na urlop z małym dzieckiem, które z czystym sumieniem mogę wam polecić.

Następnie, moje urodziny świętowaliśmy w Warszawie. Mieliśmy tam nie jechać bo pogoda była kiepska, jednak nagle zmieniliśmy zdanie, spakowaliśmy walizki i ruszyliśmy w drogę. Nocleg zarezerwowaliśmy podczas jazdy samochodem. Trafiliśmy na cudowne miejsce, ze świetną lokalizacją, w samym centrum miasta, w wieżowcu z widokiem na biurowce. Czułam się jak w NY (choć jeszcze tam nie byłam, jeszcze!).

W naszych planach było wiele miejsc do zwiedzania, oglądania i jedzenia. W realu wyszło zupełnie inaczej. Nasz synek miał zupełnie inne plany od tych naszych. Totalnie się nie dogadaliśmy i przez to ten wyjazd był chyba naszym najgorszym. Pogoda była średnia, Leo wychodziły nowe ząbki, nie chciał spać w dzień i chodził innymi ścieżkami od naszych. Zamiast cieszyć się z tego gdzie byliśmy, to my biegaliśmy za nim i go uspokajaliśmy.

Tylko jedna rzecz nam wyszła podczas tego wyjazdu, a mianowicie, spotkanie ze znajomymi (Wiola i Łukasz) i ich uroczą córeczką. Zjedliśmy lunch, poszliśmy na spacer do Łazienek gdzie nasze dzieci pobawiły się na placu zabaw, a my mieliśmy czas na rozmowy.

Resztę lipca i sierpnia spędziliśmy nad jeziorem oraz w domu w Lublinie. Na tygodniu nad jeziorem odpoczywaliśmy od ludzi, a na weekendy przyjeżdżaliśmy do domu.

Nad jeziorem przygotowywaliśmy sobie wodę lawendową (z naszego ogródka), plażowaliśmy, relaksowaliśmy się na hamaku i leżakach w kwiaty. Mieliśmy czas na czytanie oraz południowe drzemki w cieniu.

W mieście chodziliśmy po nowych knajpkach, na Placu Litewskim byliśmy stałymi bywalcami ze względu na wieką fontannę (którą nasz synek uwielbia) i piękne place zabaw. Postawili tam też napis IloveLublin, przy którym musieliśmy zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia.

Jeździliśmy także po okolicznych miasteczkach. Bawiliśmy się w Magicznych Ogrodach (tam przygotujcie się na tłumy), byliśmy w Nałęczowskim parku oraz w Kozłówce na sesji zdjęciowej. Miejsca te mieszczą się w niedalekiej odległości od Lublina, więc można tam wyskoczyć na kilka godzin lub na cały dzień, zarówno z dziećmi, znajomymi, rodziną lub na samotny wypad. Jeśli jesteście z Lublina, to możecie również skoczyć na spacer do Skansenu.

 



5 thoughts on “Last Month: podsumowanie 2 miesięcy wakacji”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *