LAST MONTH | listopad

LAST MONTH | listopad

Nadszedł nowy miesiąc, który zresztą uwielbiam. Listopad minął zdecydowanie za szybko. Patrząc w tył, zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę niewiele zrobiłam. Dwie choroby dziecka zajęły połowę miesiąca. Lista z poprzedniego miesiąca nie jest wykonana w całości, nawet nie wiem, czy w połowie. Kilka rzeczy przeniosłam sobie na grudzień, chociaż też nie wiem, czy uda mi się je wykonać.

Listopad mnie okropnie przeczołgał. Brak mi sił, mocy na codzienne zmaganie się z rzeczywistością. Okres jesienno-zimowy jest chyba najgorszy na świecie. Jak synek nie chodził jeszcze do przedszkola, to było wspaniale. Nie chorował, wychodziliśmy na dwór w każdą pogodę, nie straszna nam była zamieć śnieżna czy deszcz. 

Potrzebuję jakiejś nowej siły, może zmiany w życiu albo przynajmniej dotrwać jakoś do wiosny. Jednak, jak każda mama, muszę się zebrać (poprawić koronę) i jakoś iść do przodu.

Czy następny miesiąc będzie łagodniejszy dla mnie? Nie wiem, zobaczymy.

książka Agnieszki Maciąg

Podsumowanie zeszłego miesiąca.

  1. Jesienny spacer – byłam. W miarę możliwości spacerowałam ile się dało i na ile pogoda dopisała. Jeśli nie miałam czasu to przynajmniej moim spacerem była podróż podczas zaprowadzania i odbierania dziecka z przedszkola. Warto wykorzystywać każdą chwilę na ruch, szczególnie na świeżym powietrzu.
  2. Nazbieram jesienne dary i zrobię dekorację – nie zrobiłam tego, nie wiem dlaczego, chyba zapomniałam. Teraz to już raczej mogę przygotować jakąś zimową dekorację.  Może nazbieram gałązki ostrokrzewu/choinki i zrobię z nich jakiś stroik na stół lub drzwi.
  3. Wprowadzę do domu więcej światła – zrobione. Rozłożyłam pod koniec listopada lamki choinkowe, których światło pięknie wypełnia wnętrze domu. Uwielbiam ten klimat.
  4. Obejrzę jakiś przyjemny film/serial – zrobione. Wciągnęłam się w oglądanie tych koreańskich seriali. Są bardzo miłe dla oka, spokojne, romantyczne. 
  5. Kreatywne rozwijanie się – niestety nie miałam czasu gdy dziecko mi chorowało, a później nie miałam nastroju i siły na cokolwiek. Kreatywność przekładam na styczeń jak wrócimy ze świątecznego wyjazdu, bo grudzień będzie za bardzo intensywny. Jak najbardziej polecam Tobie taką aktywność, chociażby pójście na warsztaty lub kupienie prezentu dla bliskiej osoby w postaci vouchera na nadchodzące święta.
  6. Własnoręczne prezenty – nie wykonane. Postaramy się z Leosiem zrobić jeszcze coś w grudniu, przed naszym wyjazdem. Mam dwa pomysły. Ciekawa tylko jestem, czy moje dziecko będzie współpracowało czy każe mi wszystko robić.
  7. Wrócić do ćwiczeń – zrobione częściowo. Po chorobie dziecka udało mi się wrócić do większej aktywności fizycznej w domu. Robiłam ćwiczenia, rozciągałam się. Ćwiczenia nie były za bardzo intensywne bo nie chciałam aby pojawiły się po nich ogromne zakwasy, po których musiałabym zrobić kilkudniową przerwę. Niestety po jakimś czasie przerwałam ze względu na ponowne przeziębienie synka, które wyssało ze mnie całą energię. Ale wrócę do aktywności w domu… bo chcę, i to bardzo.
  8. Zrobić zaległe badania – no niestety nadal nie załatwione. Chyba zapiszę je sobie na styczeń. Wtedy będę mieć więcej spokoju i czasu.
  9. Zabranie dziecka do centrum – listopad nie był dla nas łaskawy, jeśli chodzi o choroby, więc nie było okazji by zabrać synka w fajne miejsce. Teraz w grudniu mam już plan na wyjście. Będą pewnie już świąteczne dekoracje w centrum, więc będziemy mieć fajniejszy klimat.
  10. Park Iluminacji – na to wydarzenie wybieramy się w styczniu, zaraz po nowym roku. Byłam tam w poprzednim roku i było przepięknie. Widziałam już niektóre atrakcje na ten rok i wydaje mi się, że teraz to będzie spektakularne. 
  11. Randka z mężem – zrobione. Byliśmy na krótkim wspólnym wyjściu. Poszliśmy do kawiarni i cudownie czuliśmy się na spokojnej rozmowie tylko we dwoje. 
  12. Zużycie starych kosmetyków – zrobione. Kilka rzeczy zużyłam lub są na wykończeniu. Uwielbiam wykorzystywać do końca kosmetyki. To takie fajne uczucie, gdy wyciska się ostatnią kroplę balsamu i wyrzuca się puste opakowanie. W tym punkcie chodziło mi o to aby wykończyć kosmetyki stare, które zalegały na półce. Miałam ich za dużo i bez sensu kupowałam nowe. Teraz na półce zrobiło się bardziej pusto i nie zbierają kurzu. Na miejsce tych starych nie będę kupować nowych. Gdy wykończę prawie wszystko, wtedy zastanowię się co jest mi najbardziej potrzebne i co najlepiej działa na moją skórę, i dopiero wtedy zrobię zakupy. Myślę, że to fajny sposób i niemarnowanie produktów.
  13. Upiekę ciasto z gruszkami – zrobione. Upieczone ale nie sfotografowane. Za dobre było i za szybko zostało zjedzone. Jesiennie owoce są najfajniejsze do ciast. Uwielbiam gruszki, śliwki i jabłka. Wszystkie idealnie pasują do szarlotki, kruchego ciasta lub takiego mokrego na maśle.
  14. Zupa z dyni – zrobiona. Mam kilka dyń na balkonie i staram się je regularnie wykorzystywać do zupy lub placków dyniowych. Wszystko wychodzi niesamowicie smacznie bo są to dynie od bliskich, tylko ekologiczne. Szkoda tylko, że moje dziecko nie zachwyca się taką dyniową zupą jak ja.
  15. Wycieczka po okolicy – niestety nie zrobione. Nie wiem kiedy będzie okazja by pojeździć po okolicy. Na razie przekładam to na nowy rok.
  16. Przeczytam lub dokończę rozpoczętą książkę – zrobione. Jestem z siebie bardzo dumna, że udało mi się dokończyć grubą książkę. Była to książka Agnieszki Maciąg Twoja wewnętrzna moc. Jak żyć dobrze w niespokojnych czasach. Przepiękna książka, motywująca, podnosząca na duchu. Myślę, że może być miłym prezentem świątecznym. Lubię styl pisania Agnieszki, Bardzo dobrze i szybko się je czyta. Znajdziesz tam przepiękne zdjęcia wykonane przez jej męża. Te książki są wręcz doskonałe! Wygląd, kolorystyka, fotografie, rozkład tekstu itp. Polecam je każdemu.
  17. Kosmetyk handmade – nie jest zrobiony. Nie miałam weny na zrobienie czegokolwiek. 
  18. Zrobić kalendarz adwentowy – zrobiony. Jakoś w tym roku nie bardzo miałam pomysł co ma być w torebeczkach ale udało mi się zrobić go spokojnie na czas.
  19. Regularne picie kompotu z gruszek – robiłam i piłam. Uwielbiam jego smak. Po wypiciu zjadałam ugotowane gruszki i migdały. Można z nich zrobić przepyszny deser.
  20. Pogram w coś, spędzę czas z bliskimi – w sumie cały listopad był czasem dla rodziny. Gdy synek był chory i siedzieliśmy w domu, to ciągle w coś się bawiliśmy. Układaliśmy puzzle, rysowaliśmy, układaliśmy LEGO, czytaliśmy książeczki.
  21. Zrobię porządki w szafie – zrobione. Udało mi się coś pochować na kolejny sezon, inne rzeczy wystawiłam na sprzedaż. To jest fajny sposób, ubrania trafiają do innych osób a jakieś drobne pieniążki do portfela.
  22. Domowe SPA – nie zrobione. Za bardzo stresujący był miesiąc i nie miałam siły na zadbanie o sobie. Serio. A to powinno być na pierwszym miejscu. Teraz, dla mnie, odpoczynek lub dobry sen jest najlepszym domowym SPA.
  23. Posłucham jesiennej muzyki – posłuchane. W wolnej chwili włączałam w komputerze nastrojową muzykę. Zawsze coś tam brzdękało w tle. 
  24. Przygotować syrop dyniowy do kawy lub pumpkin spiced latte – nie zrobione. Mam jeszcze dynię, więc mogę to zrobić jeszcze w tym miesiącu. Jakoś w listopadzie nie miałam głowy do robienia czegokolwiek dla siebie. Liczę na to, że grudzień będzie przyjemniejszy.

Możesz wrócić do mojej listy w poprzedniego miesiąca i sprawdzić co dokładnie tam było.

A ja jestem niesamowicie ciekawa, czy TY robiłaś taką listę, jeśli tak, to co udało ci się z niej wykonać, a co przełożyłaś n inny czas.

Koniecznie daj znać w komentarzu.



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

9 + dwa =