Recent Posts

Pomidorowa zupa krem bez nabiału dla dzieci

Pomidorowa zupa krem bez nabiału dla dzieci

Nigdy nie przypuszczałam, że na blogu będą powstawać wpisy o przepisach dla dzieci. Życie jednak pokazuje mi zupełnie coś innego. Tak naprawdę ta zupa wcale nie musi być tylko podawana dzieciom. Jest dobra dla każdego, kto lubi przerabiać stary przepis w nowym wydaniu. Nadaje się także […]

Winter Lights Festival – Canary Wharf

Winter Lights Festival – Canary Wharf

Pewnego dnia, zupełnie przypadkiem, u kogoś na insta zobaczyłam, że w Londynie odbywają się pokazy świetlne, a dokładnie to zimowy festiwal świetlny (Winter Lights Festival). Jestem miłośniczką takich wydarzeń, które dzieją się w miastach, więc nie zwlekając długo wybraliśmy się we trójkę na Canary Wharf. […]

Podsumowanie 2018 roku

Podsumowanie 2018 roku

Długo zastanawiałam się o czym ma być ten pierwszy post w 2019 r. Zdecydowałam się na to, by jednak zrobić sobie podsumowanie poprzednich miesięcy. Myślę, że to jest idealny moment na zdanie sobie sprawy z tego, ile nam się udało wykonać oraz uzmysłowić sobie, że wcale nie zmarnowaliśmy tego czasu. Poza sprawdzeniem ile zrealizowaliśmy, należy sobie również odpowiedzieć na pewne pytania tj. dlaczego innych spraw nie wykonaliśmy, co było powodem i jaką lekcję z tego wynosimy.

Każda rzecz, której nie osiągnęliśmy jest dla nas nauką, a nie porażką.

Dzięki takim przemyśleniom, następnym razem spróbujemy zrobić coś lepiej lub inaczej, aby doprowadzić je do skutku.

kula

Moje podsumowanie 2018 roku.

W poprzednim roku nie stawiałam sobie żadnych wielkich wyzwań, poza jednym – urodzenie dziecka i dojście do siebie po ciąży i porodzie. To był mój najważniejszy cel i chyba jedyny na 2018 rok. Myślę, że udało mi się to najlepiej jak potrafiłam i jestem z siebie mega dumna.

mama

Ale zaczynając od początku roku to:

  • w styczniu

Na początku miesiąca poinformowałam Was, że jestem w ciąży. Z tą wiadomością chciałam się podzielić ze wszystkimi kilka miesięcy wcześniej, ale sami wiecie jak jest. Najpierw trzeba wszystko sprawdzić, zrobić badania itd.

Następnie był wpis o moich przemyśleniach podczas wakacji w Meksyku. Pisałam o tym, że tak naprawdę wszyscy powinniśmy się cieszyć z tego, jakimi szczęściarzami jesteśmy. I nasze życie leży tylko w naszych rękach. To my decydujemy jak będzie wyglądało. Zajrzyjcie koniecznie bo są tam przepiękne zdjęcia z plaży w Tulum.

  • w lutym

Było o pokochaniu siebie oraz sposobach na odprężenie się. Każda z nas powinna przynajmniej od czasu do czasu potraktować siebie jak królową i zapomnieć o pierdołach.

Pod koniec miesiąca napisałam o tym jak spędziliśmy wakacje w Meksyku, gdzie byliśmy i co robiliśmy. Zobaczycie we wpisie mnóstwo pięknych zdjęć i mnie w roli głównej 🙂

  • w marcu

Zaraz przed świętami wielkanocnymi pojawił się na blogu tylko jeden wpis o projekcie DIY. Był to stroik na jajka. Prosty, bardzo szybki do wykonania i efektowny. Można z nim pokombinować, bardziej przerobić. Do woli, co kto lubi. Może wam się przydać na kolejne święta.

  • w kwietniu – było więcej wpisów bo odeszłam z pracy na macierzyński, żebym mogła sobie poodpoczywać przed pojawieniem się naszego dziecka.

Tutaj napisałam o swojej ciąży, a tak naprawdę to o końcówce, bo to był już 8 miesiąc.

W połowie miesiąca były placuszki bananowe, które uwielbiam na śniadanie. I trochę pokombinowałam z ciemnym tłem do zdjęć jedzenia. Myślę, że wyszło całkiem spoko.

Pojawiła się przepiękna wiosna w tym miesiącu, więc i na blogu wylądował wpis o tej porze roku. Dowiecie się z niego za co kocham wiosnę.

  • w maju

Mąż zrobił mi piękną sesję zdjęciową (brzuszkową) w naszym ulubionym parku na osiedlu. I jedno z tych zdjęć możecie zobaczyć właśnie w majowym wpisie o tym jakiego chcę życia dla siebie.

W kolejnym majowym poście też są zdjęcia z tej sesji, jednak tym razem we wpisie o tym jak przeżyć ostatnie już dosyć trudne miesiące ciąży. To był 9 miesiąc i w tym czasie czułam się wspaniale. Jeszcze niedawno miałam taki duży brzuszek ciążowy, a już nasz synek jest z nami ponad pół roku. Kiedy to zleciało?

9 miesiac ciazy

  • w czerwcu – nie miałam głowy do jakichkolwiek wpisów

Pierwszy i jedyny wpis w tym miesiącu pojawił się tydzień po narodzinach naszego synka Leona. Krótki wpis informujący o naszym małym szkrabie, który już był z nami w domku.

  • w lipcu

W lipcu przedstawiłam wam moje sposoby na to, jak nie zmarnować sobie dnia. Wiadomo, nie każdy dzień jest taki kolorowy i przyjemny. Bywa, że chce się spędzić w łóżku cały dzień. Piszę tam o tym, co możecie zrobić aby gorszy nastrój nie zepsuł waszych planów i jak poprawić humor. Podstawa, to dobre nastawienie.

A pod koniec miesiąca napisałam bardzo ważny tekst o tym, że nie wszystko możemy dokładnie sobie zaplanować. Czasami pojawiają się na naszej drodze inne rzeczy, i albo się na nie zgodzisz i będziesz szczęśliwy, albo będziesz cierpieć, że czegoś nie udało ci się dokonać.

  • w sierpniu – byliśmy zajęci przez wyjazd do Polski, dlatego na blogu długo była cisza.

Jednak napisałam tekst o tym, czy nasz wyjazd na dłużej do kraju był dobrą decyzją. To był piękny czas, bo zajęliśmy się spędzaniem czasu z rodziną, a to najważniejsze.

  • we wrześniu – nie było wpisów na blogu. W Polsce była przepiękna pogoda, więc nie chciałam jej marnować na siedzenie przed komputerem. Zajęłam się synkiem i zwykłymi przyziemnymi sprawami. 

 

  • w październiku 

Było podsumowanie miesiąca września. Zlepek zdjęć z całego poprzedniego miesiąca. Przeczytacie w nim co robiliśmy i gdzie byliśmy. 

Następnie opisałam nasz udział w zajęciach muzycznych dla dzieci w Klubokawiarni Tapataj. Przepiękne miejsce, cudowni ludzie i świetne zabawy dla najmłodszych. Jeśli jesteście z Lublina i macie małe dzieci, to koniecznie zajrzyjcie do tego miejsca. 

W połowie października wróciliśmy do Londynu. Przywitała nas przepiękna słoneczna pogoda, więc nie zwlekając wybraliśmy się na spacer do parku w Dulwich. Wskakujcie zobaczyć jakie jesienne zdjęcia zrobiłam.

jesień

  • w listopadzie

W tym miesiącu miałam ogromne plany. Jak to w życiu bywa, nie wszystkie udało mi się wcielić w życie. Jednak mimo wszystko, jestem z siebie dumna, że przy małym dziecku zrobiłam ponad 50% z mojej listy zadań. Niektóre rozpoczęłam, a inne jeszcze wdrażam w życie, ale wszystko idzie ku lepszemu.

Następnie było również podsumowanie miesiąca, tym razem października. Były fajne spacery, odwiedziny rodziny i pogoda w kratkę, taka typowo jesienna.

Później wzięło mnie na trochę poważniejszy temat, czyli – na wszystko przyjdzie czas. Pisałam o tym, że nie trzeba się z niczym śpieszyć, że czasem lepiej wrzucić na luz oraz, że zmieniają się w życiu priorytety i nie ma co się im opierać. 

Podczas pobytu u nas mojej mamy, miałam więcej czasu dla siebie, dlatego też udało się pisać więcej tekstów na bloga. Więcej też chodziliśmy na spacery, pomimo, że pogoda już pokazała swoje jesienne oblicze. Wpis z typowo jesiennymi kolorami w tle możecie zobaczyć tutaj i przeczytać o tym, że ta pora roku wcale nie jest taka straszna.

A pod koniec listopada straciłam lekko siły i powstał post o tym, że potrzebuję wolnego. Nie udało mi się nigdzie wyjechać i odpocząć, jednak energia na szczęście szybko powróciła i stanęłam na nogi.

Przed samym grudniem wrzuciłam wam projekt DIY ze świątecznymi zawieszkami na choinkę. To banalnie prosty i szybki pomysł na prezent. Sami się przekonajcie.

muzeum

  • w grudniu

W tym miesiącu odwiedziliśmy cukiernię Peggy Porschen, gdzie świętowaliśmy pół roczku naszego synka. Miejsce chyba najbardziej instagramowe w całym Londynie. Wystrój bajeczny! A czy smaki powalają, to dowiecie się we wpisie.

Spisałam dla was rady jak można stać się lepszą wersją siebie w nowym roku. Może dopiszecie swoje propozycje?

No i na sam koniec roku, jako ostatni post, opisałam za co jestem wdzięczna. To są drobne rzeczy ale jakże ważne w moim życiu. 

 

Podsumowując cały poprzedni rok, to był on z jednej strony bardzo trudny dla mnie, a z drugiej najpiękniejszy w moim życiu.

Pojawiło się wiele wyzwań przede mną na kolejny rok. Zdobyłam wiele ważnych lekcji na przyszłość i przypomniałam sobie jak ważna jest rodzina, zdrowe i nietoksyczne relacje oraz bycie sobą. Jestem wdzięczna za wszyskich spotkanych ludzi na mojej drodze, ważne wydarzenia i rodzinne wizyty.

Wiem, że na wszystko przyjdzie czas i nie ma potrzeby na siłę gnać, dorównywać innym i tylko skreślać kolejne wykonane cele w kalendarzu. Nie trzeba wiecznie być w biegu i ciągle coś robić. Można pozwolić sobie na chwilę nicnierobienia.

W 2018 roku mojej priorytety diametralnie się zmieniły i nie mam zamiaru ich zmieniać pod kogoś. 

Jestem wdzięczna za 2018 rok. Był on dla mnie przełomowy, wiele się wydarzyło i zupełnie zmieniłam sposób patrzenia na różne sprawy. Może nie zrobiłam za wiele dla siebie pod względem samorozwoju, jednak myślę, że w tym roku to się zmieni. Stałam się silniejsza, pewniejsza siebie.

granie
Plany na 2019 rok

Jeszcze kilka tygodni temu miałam w głowie zrobioną długaśną listę planów i marzeń na ten rok. Zdałam sobie jednak sprawę, że przy naszym maluchu nie możemy robić jakiś konkretnych założeń bo tak naprawdę, to nie wiadomo czy uda nam się z nich wywiązać. Przy małym dziecku wszystko się może zdarzyć, a ja nie chcę omijać jego najpiękniejszych momentów ze względu na swój rozwój czy robienie kariery lub czyjegoś widzimisię.

Będę żyła tu i teraz. Mam zamiar cieszyć się każdym dniem z dzieckiem, rodziną, znajomymi. Zobaczymy co czas przyniesie.

Wdzięczność za proste rzeczy

Wdzięczność za proste rzeczy

Każdego dnia ciężko pracujemy, jesteśmy zajęci wieloma sprawami do skreślenia z codziennej listy. To całe przepracowanie sprawia, że zapominamy o prostych rzeczach, które sprawiają, że nasze życie jest przyjemniejsze. Dzięki nim czujemy się szczęśliwi i spełnieni, realizujemy się. Wyrażanie wdzięczności za dobre rzeczy, które nam […]

Bądź lepszą wersją siebie w Nowym Roku

Bądź lepszą wersją siebie w Nowym Roku

Rok 2019 zbliża się wielkimi krokami. Już za kilka tygodni nadejdzie nowe, ale mamy jeszcze wystarczająco dużo czasu, by znaleźć swoje mocne i słabe strony oraz dowiedzieć się dokąd zmierzamy, w jakim kierunku chcemy iść by stać się lepszą wersją siebie. Z dnia na dzień nie […]

Najbardziej instagramowa kawiarnia w Londynie| Peggy Porschen Cakes

Najbardziej instagramowa kawiarnia w Londynie| Peggy Porschen Cakes

Od ponad roku miałam w planach wstąpić na herbatkę i słodką babeczkę do najbardziej różowej i chyba najbardziej znanej kawiarenki w Londynie. Zawsze było mi jednak nie po drodze do tego miejsca, a przecież bardzo często bywałam w tej okolicy. Tym razem mieliśmy wyjątkową okazję. Nasz synek kilka dni temu skończył pół roczku i postanowiliśmy świętować ten moment właśnie tam. Na szczęście wyszliśmy z domu rano, gdybyśmy zebrali się kilkadziesiąt minut później chyba spędzilibyśmy z godzinę lub dłużej czekając w kolejce na wolny stolik. Zaraz za nami ustawiała się już niezłych rozmiarów kolejka.

Adres

Peggy Porschen Cakes znajduje się pod adresem: 116 Ebury St, Belgravia, London SW1W 9QQ. Najbliżej i najłatwiej dojść jest tam ze stacji Victoria Station. To zaledwie kilka minut pieszo.

Już z daleka rozpoznacie tę kawiarnię, z dwóch powodów. Pierwszy powód to wygląd budynku, cały w różu i ogromnej ilości dekoracji. Natomiast drugi to gigantyczna kolejka ludzi, czekających na wolne miejsce.

To idealne miejsce dla instagramowiczów, blogerów, youtuberów i turystów. Patrzyłam na dziewczyny siedzące obok mnie (faceci grzecznie siedzieli i czekali aż będą mogli wypić zimną kawę), które się wyginały i prężyły do zdjęcia na tle różowych ścian, w ręku trzymając misternie udekorowane babeczki. Sama zrobiłam kilka zdjęć na potrzeby tego wpisu, jednak czułam się przedziwnie robiąc to samo co setka innych osób tam przychodząca. Niektóre osoby zamawiają kilka rzeczy, robią zdjęcia (prawdopodobnie tylko po to żeby mieć więcej lajków na instagramie) i wychodzą, nawet nie jedząc tego. To częste zjawisko w takich znanych miejscach. Ja uwielbiam próbować co w takich miejscach sprzedają do jedzenia (najchętniej spróbowałabym wszystkiego) i wyrobić sobie zdanie czy warto jest odwiedzać tak popularne miejsca i wydawać w nich dość dużo pieniędzy. Bo nie oszukujmy się ale niektóre ceny to mają z kosmosu.

peggy porschen

 

Wygląd

Kawiarnia z zewnątrz powala swoim kolorem i dekoracjami. Przystrojenie jest bardzo przemyślane i pięknie wykonane. Ozdoby zmieniają się bardzo często, zależnie od pory roku oraz przeróżnych świąt. Ja trafiłam na bożonarodzeniowe dekoracje, które są akurat moimi ulubionymi. Są tam teraz światełka, sztuczne kwiaty, drewniane choinki posypane sztucznym śniegiem. Wszystko pasuje do siebie kolorystycznie. Oczu nie można odwrócić od tej starannie wykonanej wystawy. Można godzinami siedzieć i podziwiać oraz robić sobie selfie. Trudno przejść obok obojętnie i nie zrobić zdjęcia. Miejsce na pewno przyciąga wzrok chyba bardziej niż smaki deserów.

babeczka peggy porschen cakes

 

Menu

Karta menu jest bardzo mała, zmieniająca się tak samo często jak dekoracje na zewnątrz cukierni. W karcie znajdziemy kilka różnych babeczek, w tym nowe świąteczne smaki. Są ciasta, które sprzedaje się na kawałki, pierniczki, zimne i gorące napoje oraz alkohole. Wszystkie desery są pięknie przystrojone małymi pierniczkami, gwiazdkami i bałwankami. I pewnie właśnie za to tyle płacimy. A jeśli chodzi o smaki to jakoś mnie one nie powaliły na kolana. Oczywiście wszystko jest smaczne, świeże ale to nie było to co myślałam, że będzie. Było dobre ale nic więcej. Jedna rzecz jaką mogę polecić to cupcake banoffee. Bananowa babeczka była rzeczywiście bardzo smaczna i miałam ochotę zamówić jeszcze jedną na wynos.

 

Czy warto pójść do Peggy Porschen Cakes?

Zdecydowanie warto tam się wybrać. Można zainspirować się dekoracjami, które później samemu można wykonać w domu oraz popodziwiać jak pięknie i starannie przygotowywane są przybrania deserów. To jest po prostu sztuka. 

Jeśli lubicie zwiedzać popularne miejsca podczas swoich wycieczek lub chcecie zobaczyć kogoś znanego, bo do takich miejsc przychodzi bardzo dużo ludzi z internetu, to bez wątpienia musicie pójść do Peggy Porschen Cakes.

Jednak, jeśli jesteście smakoszami dobrej kawy lub deserów to wybierzcie się gdzieś indziej. Może jakaś mała kawiarenka z dala od głównej ulicy i zgiełku będzie dla was lepsza. Bo tu wszystko jest nastawione na jak największą sprzedaż.

Tak naprawdę najlepiej samemu się przekonać o tym wszystkim.

kawa Peggy Porschen cakes peggy porschen cakes