Podsumowanie 2018 roku

Podsumowanie 2018 roku

Długo zastanawiałam się o czym ma być ten pierwszy post w 2019 r. Zdecydowałam się na to, by jednak zrobić sobie podsumowanie poprzednich miesięcy. Myślę, że to jest idealny moment na zdanie sobie sprawy z tego, ile nam się udało wykonać oraz uzmysłowić sobie, że wcale nie zmarnowaliśmy tego czasu. Poza sprawdzeniem ile zrealizowaliśmy, należy sobie również odpowiedzieć na pewne pytania tj. dlaczego innych spraw nie wykonaliśmy, co było powodem i jaką lekcję z tego wynosimy.

Każda rzecz, której nie osiągnęliśmy jest dla nas nauką, a nie porażką.

Dzięki takim przemyśleniom, następnym razem spróbujemy zrobić coś lepiej lub inaczej, aby doprowadzić je do skutku.

kula

Moje podsumowanie 2018 roku.

W poprzednim roku nie stawiałam sobie żadnych wielkich wyzwań, poza jednym – urodzenie dziecka i dojście do siebie po ciąży i porodzie. To był mój najważniejszy cel i chyba jedyny na 2018 rok. Myślę, że udało mi się to najlepiej jak potrafiłam i jestem z siebie mega dumna.

mama

Ale zaczynając od początku roku to:

  • w styczniu

Na początku miesiąca poinformowałam Was, że jestem w ciąży. Z tą wiadomością chciałam się podzielić ze wszystkimi kilka miesięcy wcześniej, ale sami wiecie jak jest. Najpierw trzeba wszystko sprawdzić, zrobić badania itd.

Następnie był wpis o moich przemyśleniach podczas wakacji w Meksyku. Pisałam o tym, że tak naprawdę wszyscy powinniśmy się cieszyć z tego, jakimi szczęściarzami jesteśmy. I nasze życie leży tylko w naszych rękach. To my decydujemy jak będzie wyglądało. Zajrzyjcie koniecznie bo są tam przepiękne zdjęcia z plaży w Tulum.

  • w lutym

Było o pokochaniu siebie oraz sposobach na odprężenie się. Każda z nas powinna przynajmniej od czasu do czasu potraktować siebie jak królową i zapomnieć o pierdołach.

Pod koniec miesiąca napisałam o tym jak spędziliśmy wakacje w Meksyku, gdzie byliśmy i co robiliśmy. Zobaczycie we wpisie mnóstwo pięknych zdjęć i mnie w roli głównej 🙂

  • w marcu

Zaraz przed świętami wielkanocnymi pojawił się na blogu tylko jeden wpis o projekcie DIY. Był to stroik na jajka. Prosty, bardzo szybki do wykonania i efektowny. Można z nim pokombinować, bardziej przerobić. Do woli, co kto lubi. Może wam się przydać na kolejne święta.

  • w kwietniu – było więcej wpisów bo odeszłam z pracy na macierzyński, żebym mogła sobie poodpoczywać przed pojawieniem się naszego dziecka.

Tutaj napisałam o swojej ciąży, a tak naprawdę to o końcówce, bo to był już 8 miesiąc.

W połowie miesiąca były placuszki bananowe, które uwielbiam na śniadanie. I trochę pokombinowałam z ciemnym tłem do zdjęć jedzenia. Myślę, że wyszło całkiem spoko.

Pojawiła się przepiękna wiosna w tym miesiącu, więc i na blogu wylądował wpis o tej porze roku. Dowiecie się z niego za co kocham wiosnę.

  • w maju

Mąż zrobił mi piękną sesję zdjęciową (brzuszkową) w naszym ulubionym parku na osiedlu. I jedno z tych zdjęć możecie zobaczyć właśnie w majowym wpisie o tym jakiego chcę życia dla siebie.

W kolejnym majowym poście też są zdjęcia z tej sesji, jednak tym razem we wpisie o tym jak przeżyć ostatnie już dosyć trudne miesiące ciąży. To był 9 miesiąc i w tym czasie czułam się wspaniale. Jeszcze niedawno miałam taki duży brzuszek ciążowy, a już nasz synek jest z nami ponad pół roku. Kiedy to zleciało?

9 miesiac ciazy

  • w czerwcu – nie miałam głowy do jakichkolwiek wpisów

Pierwszy i jedyny wpis w tym miesiącu pojawił się tydzień po narodzinach naszego synka Leona. Krótki wpis informujący o naszym małym szkrabie, który już był z nami w domku.

  • w lipcu

W lipcu przedstawiłam wam moje sposoby na to, jak nie zmarnować sobie dnia. Wiadomo, nie każdy dzień jest taki kolorowy i przyjemny. Bywa, że chce się spędzić w łóżku cały dzień. Piszę tam o tym, co możecie zrobić aby gorszy nastrój nie zepsuł waszych planów i jak poprawić humor. Podstawa, to dobre nastawienie.

A pod koniec miesiąca napisałam bardzo ważny tekst o tym, że nie wszystko możemy dokładnie sobie zaplanować. Czasami pojawiają się na naszej drodze inne rzeczy, i albo się na nie zgodzisz i będziesz szczęśliwy, albo będziesz cierpieć, że czegoś nie udało ci się dokonać.

  • w sierpniu – byliśmy zajęci przez wyjazd do Polski, dlatego na blogu długo była cisza.

Jednak napisałam tekst o tym, czy nasz wyjazd na dłużej do kraju był dobrą decyzją. To był piękny czas, bo zajęliśmy się spędzaniem czasu z rodziną, a to najważniejsze.

  • we wrześniu – nie było wpisów na blogu. W Polsce była przepiękna pogoda, więc nie chciałam jej marnować na siedzenie przed komputerem. Zajęłam się synkiem i zwykłymi przyziemnymi sprawami. 

 

  • w październiku 

Było podsumowanie miesiąca września. Zlepek zdjęć z całego poprzedniego miesiąca. Przeczytacie w nim co robiliśmy i gdzie byliśmy. 

Następnie opisałam nasz udział w zajęciach muzycznych dla dzieci w Klubokawiarni Tapataj. Przepiękne miejsce, cudowni ludzie i świetne zabawy dla najmłodszych. Jeśli jesteście z Lublina i macie małe dzieci, to koniecznie zajrzyjcie do tego miejsca. 

W połowie października wróciliśmy do Londynu. Przywitała nas przepiękna słoneczna pogoda, więc nie zwlekając wybraliśmy się na spacer do parku w Dulwich. Wskakujcie zobaczyć jakie jesienne zdjęcia zrobiłam.

jesień

  • w listopadzie

W tym miesiącu miałam ogromne plany. Jak to w życiu bywa, nie wszystkie udało mi się wcielić w życie. Jednak mimo wszystko, jestem z siebie dumna, że przy małym dziecku zrobiłam ponad 50% z mojej listy zadań. Niektóre rozpoczęłam, a inne jeszcze wdrażam w życie, ale wszystko idzie ku lepszemu.

Następnie było również podsumowanie miesiąca, tym razem października. Były fajne spacery, odwiedziny rodziny i pogoda w kratkę, taka typowo jesienna.

Później wzięło mnie na trochę poważniejszy temat, czyli – na wszystko przyjdzie czas. Pisałam o tym, że nie trzeba się z niczym śpieszyć, że czasem lepiej wrzucić na luz oraz, że zmieniają się w życiu priorytety i nie ma co się im opierać. 

Podczas pobytu u nas mojej mamy, miałam więcej czasu dla siebie, dlatego też udało się pisać więcej tekstów na bloga. Więcej też chodziliśmy na spacery, pomimo, że pogoda już pokazała swoje jesienne oblicze. Wpis z typowo jesiennymi kolorami w tle możecie zobaczyć tutaj i przeczytać o tym, że ta pora roku wcale nie jest taka straszna.

A pod koniec listopada straciłam lekko siły i powstał post o tym, że potrzebuję wolnego. Nie udało mi się nigdzie wyjechać i odpocząć, jednak energia na szczęście szybko powróciła i stanęłam na nogi.

Przed samym grudniem wrzuciłam wam projekt DIY ze świątecznymi zawieszkami na choinkę. To banalnie prosty i szybki pomysł na prezent. Sami się przekonajcie.

muzeum

  • w grudniu

W tym miesiącu odwiedziliśmy cukiernię Peggy Porschen, gdzie świętowaliśmy pół roczku naszego synka. Miejsce chyba najbardziej instagramowe w całym Londynie. Wystrój bajeczny! A czy smaki powalają, to dowiecie się we wpisie.

Spisałam dla was rady jak można stać się lepszą wersją siebie w nowym roku. Może dopiszecie swoje propozycje?

No i na sam koniec roku, jako ostatni post, opisałam za co jestem wdzięczna. To są drobne rzeczy ale jakże ważne w moim życiu. 

 

Podsumowując cały poprzedni rok, to był on z jednej strony bardzo trudny dla mnie, a z drugiej najpiękniejszy w moim życiu.

Pojawiło się wiele wyzwań przede mną na kolejny rok. Zdobyłam wiele ważnych lekcji na przyszłość i przypomniałam sobie jak ważna jest rodzina, zdrowe i nietoksyczne relacje oraz bycie sobą. Jestem wdzięczna za wszyskich spotkanych ludzi na mojej drodze, ważne wydarzenia i rodzinne wizyty.

Wiem, że na wszystko przyjdzie czas i nie ma potrzeby na siłę gnać, dorównywać innym i tylko skreślać kolejne wykonane cele w kalendarzu. Nie trzeba wiecznie być w biegu i ciągle coś robić. Można pozwolić sobie na chwilę nicnierobienia.

W 2018 roku mojej priorytety diametralnie się zmieniły i nie mam zamiaru ich zmieniać pod kogoś. 

Jestem wdzięczna za 2018 rok. Był on dla mnie przełomowy, wiele się wydarzyło i zupełnie zmieniłam sposób patrzenia na różne sprawy. Może nie zrobiłam za wiele dla siebie pod względem samorozwoju, jednak myślę, że w tym roku to się zmieni. Stałam się silniejsza, pewniejsza siebie.

granie
Plany na 2019 rok

Jeszcze kilka tygodni temu miałam w głowie zrobioną długaśną listę planów i marzeń na ten rok. Zdałam sobie jednak sprawę, że przy naszym maluchu nie możemy robić jakiś konkretnych założeń bo tak naprawdę, to nie wiadomo czy uda nam się z nich wywiązać. Przy małym dziecku wszystko się może zdarzyć, a ja nie chcę omijać jego najpiękniejszych momentów ze względu na swój rozwój czy robienie kariery lub czyjegoś widzimisię.

Będę żyła tu i teraz. Mam zamiar cieszyć się każdym dniem z dzieckiem, rodziną, znajomymi. Zobaczymy co czas przyniesie.



5 thoughts on “Podsumowanie 2018 roku”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *